Strona główna ...

Ehhh życie, życie...

...

Zimno, szaro i ponuro. Az nie chce się wychodzić z domu. Ale cóż - jak mus to mus. Tzn nie taki znowu mus - chęć też się znajdzie np. na spotkanie z moim Heniusiem :*. Jedyna radość mojego życia. I dziękuję Mu za to, że jest i zawsze stanie w obronie, przytuli, pocieszy :). Istny skarb. Nom ale dość może o Henrym, bo mogłabym go wychwalać pod niebiosa godzinami heh ;). Ale i tak Go kocham najbardziej na świecie.

No to teraz wróćmy do rzeczywistości... Oj i tu twarde lądowanie :/. Pracy niby w huj, ale my z Bejbusiem jakoś nic konkretnego sobie wypatrzeć nie możemy niestety. I tu się zaczynają schody. Henry musi zapłacić za 3 wytrzeźwiałki plus alimenty na syna. Do tego chcą go na odwyk pierdyknąć do Choroszczy :(. Ciekawe na ile? Ja się prędzej pochlastam niż go tam oddam ;(. Ale huj - obiecałam, że wytrzymam. Muszę. Żeby miał do kogo wracać. I będzie miał.


wisniufka 2009-11-12 10:10:17
skomentuj (0)